Gdańsk jako miasto do życia
Gdańsk jako miasto do życia

Mój Gdańsk – tu się urodziłem i to jest miasto mojego dzieciństwa. W życiu dorosłym spędziłem kilka lat w różnych miastach i różnych krajach. A z perspektywy tych doświadczeń, muszę z całym przekonaniem stwierdzić, że tu jest mi najlepiej. Gdańsk, to wyjątkowe miasto, to przecież niemałe środowisko gospodarcze, który gwarantuje szybki rozwój. Dowodem tego są nawet statystyki, które wskazują, że Gdańsk jest liderem w Polsce w wysokości nakładów inwestycyjnych w porównaniu na jednego mieszkańca. Zatem i mój rozwój zawodowy ma w Gdańsku niezłe perspektywy. To tyle na temat fundamentów rozwoju życia Gdańszczan. Ale co najważniejsze, to fakt, że tu w Gdańsku mamy taką niewidzialną linię. Mieści się ona w odległości około 400 – 500 metrów od linii brzegu  Zatoki Gdańskiej. Nazywa się to Pas Nadmorski. I wystarczy tę linię przekroczyć i zaraz czujemy się na wakacjach. Mimo, że jeszcze przed chwilą byliśmy zatopieni w naszych klimatach zawodowych.  To tu na Pasie Nadmorskim – zawsze czuje się wakacje i wypoczynek. Nastrój ten udziela się wszystkim od wszystkich. 

W sezonie letnim może ten klimat jest za bardzo odczuwalny  i przelewa się on poza tę naszą niewidzialną linię, gdyż turyści, zjeżdżają do Gdańska masowo. Ale to też jest fajnie widzieć i poznawać ludzi z innych zakątków kraju i świata. Oni, zapewne tak samo jak my, doceniają ten wszechobecny nastrój lekkości, optymizmu i  pełnego relaksu.  Wyjątkowa zieleń, której w Gdańsku jest dużo, akurat nad morzem dodatkowo uprzyjemnia nam te chwile w kontakcie z naturą.  Ten obszar jest moim ulubionym miejscem do spacerów i sportowej rekreacji . Moją pasją są rolki. Mam tak zwane „ pancerne urbany”, co oznacza że mogę jeździć po niekoniecznie równych nawierzchniach, a nawet i po schodach. I tak też często robię. Ale nie wyobrażam sobie, bym nie mógł o porannej porze wybrać się nad morze i z poranną mgiełką wdychać jod wraz z rześkim powietrzem, który również czuję we włosach podczas mojej jazdy na rolkach.

Słyszałem, że niektóre miasta i miejscowości będą się wyludniać ze względu na demografię w Polsce. A Gdańsk w tym czasie będzie kierunkiem docelowym dla tej wewnętrznej migracji.

No cóż, wcale nie będę się im dziwić. Też bym tak zrobił.